KINA płockie

KINA płockie Poszukuję wszelkich informacji dotyczących działalności płockich kin, dyskusyjnych klubów fil XX w. i działała jeszcze po 1989 roku. Po co mi to wszystko?

Szukam wspomnień, opowieści o ludziach z związanych z kulturą filmową w Płocku (pracownicy kin, operatorzy, krytycy, animatorzy). W szczególności zależy mi na fotografiach, na których widać budynki, szyldy, witryny, reklamy, plakaty, wnętrza (sale kinowe, foyer, kasy) następujących kin:

- Przedwiośnie - działało z przerwami (najdłuższa w latach 1979-1985) od 1 marca 1945 roku przez cały okres PR

L-u, aż do dziś
- Mazur (180 miejsc) - działało od 1956 roku, w obecnej siedzibie Dzieci Płocka
- Stoczniowiec (180 miejsc) - działało w latach 1956-1963
- Metalowiec (90 miejsc) - działało od 1957 roku do grudnia 1960, w dawnej siedzibie POKiS, przy ul. Tumskiej 9a;
- Diana (350 miejsc) – działało od 15 września 1961 do do końca l. 90. XX wieku;
- Petro (300 miejsc) – zorganizowane przez Wojewódzki Zarząd Kin w Domu Kultury Budowniczych Kombinatu (ul. Biała) w sierpniu 1962 roku, zlikwidowane w 1973 roku;
- Studio (400 miejsc) – działało od 1965 roku do l. 90. XX wieku przy Zespole Szkół Chemicznych;
- Sputnik (138 miejsc) - filia Przedwiośnia, powstała pod koniec lat 60. W kilku z tych kin, działał też DKF Tramp, który przez 33 lata tułał się po płockich instytucjach próbując na dłużej zagrzać gdzieś miejsce. Trudno znaleźć w ówczesnej prasie jakiekolwiek śladów, zwłaszcza fotografii, dokumentujących wygląd tamtych kin. Są, ale jest ich bardzo mało. Wierzę, że takie materiały mogą znajdować się w rodzinnych archiwach lub kolekcjach, w zbiorach prywatnych ludzi, którzy zawodowo lub amatorsko fotografowali nasze miasto. Dlatego zwracam się do Państwa z ogromną prośbą, jako członkiń i członków najstarszego towarzystwa fotograficznego o pomoc. Może udokumentowaliście wyjście do kina, może spotkanie z krytykiem lub słynnym reżyserem, może przegląd filmów amatorskich w 1969 lub 1979 roku. Może macie stare bilety, plakaty, programy przeglądów, karnety do DKF lub – już niematerialne – wspomnienia związane z jednym z ww kin lub wydarzeń tam się odbywających. Byłbym szczęśliwy, gdyby Państwo chcieli się tym ze mną podzielić. Jako animator Kina za Rogiem realizowałem przez ostatnie 3 lata projekt „Filmowy Płock” poświęcony prezentacji dokonań X muzy w naszym mieście. Projekt mnie wciągnął, ale jako płocczaninowi brakowało mi w nim lokalnego kontekstu. Kiedy zacząłem się interesować tym bardziej okazało się, że Płock miał sporo kin. Przez 33 lata działał DKF, jak powiedziano mi w Federacji DKF, jeden z prężniej działających w Polsce. Był Amatorski Klub Filmowy, którego członkowie zdobywali nagrody na całym świecie, od Moskwy po Tokyo. Nikt do tej pory nie starał się udokumentować tej dziedziny kultury i kawałka historii naszego miasta. Pomyślałem, że spróbuję. Po tym jak na początku tego roku trafiła do mniej część dokumentacji DKF Tramp doszedłem do wniosku, że trzeba się tym zająć. Na razie nie wiem, czy przyjmie to formę publikacji czy wystawy. Wszystko zależy, od tego ile materiał uda mi się zgromadzić. Oczywiście projekt nie ma charakteru komercyjnego. Jego celem jest zachowanie i upowszechnienie dziedzictwa kulturowego naszego miasta. Radosław Łabarzewski
animator Kina za Rogiem w Płocku
w Płockim Ośrodku Kultury i Sztuki
tel. 604 493 918
e-mail: [email protected]

Dawno nie publikowaliśmy. Zapraszamy do wehikułu czasu.Miejsce z historią, które warto ocalić.
10/02/2026

Dawno nie publikowaliśmy. Zapraszamy do wehikułu czasu.
Miejsce z historią, które warto ocalić.

Kino „Nowości” przy Kościuszki 5 – co za piękna płocka historia! Mieszkania na start to dobry pomysł, ale czy tam?

Dawna siedziba płockiego teatru świetlnego (czytaj: kina) „Nowości”, niemal rówieśnika szczecińskiego „Pioniera”, otrzymała właśnie szansę na ocalenie. Miasto zamierza wyremontować budynek — ale czy przywróci mu także przedwojenny szyk i blask?

To bardzo ważny tekst Radka Łabarzewskiego, który zaprasza do dyskusji "o sprawach fundamentalnych: o tożsamości miasta, jego dziedzictwie kulturowym, pamięci miejsc, na których można i warto budować przyszłość, a także o atrakcyjności oferty turystycznej". To głos w sprawie przyszłości miasta: zrównoważonego – nowoczesnego, ale też czerpiącego inspiracje z historii.

👇 Link do tekstu - zaproszenia do dyskusji, mnóstwa archiwalnych materiałów z życia kina "Nowości" - w komentarzu

Szatan z Płocka
25/12/2025

Szatan z Płocka

🔵 10 rzeczy, których być może nie wiecie o „Szatanie z 7-ej klasy” (1960) Marii Kaniewskiej – 25 listopada minęła 65. rocznica premiery filmu.

1️⃣ Film Marii Kaniewskiej (1911-2005) to pierwsza ekranizacja opublikowanej w 1937 roku powieści Kornela Makuszyńskiego (1884-1953), jednej – obok wydanej w tym samym czasie „Awantury o Basię” – z najpopularniejszej w dorobku pisarza. Pierwsza, dodajmy, ukończona, bo sukces książki przyciągnął uwagę filmowców już dwie dekady wcześniej, w 1939 roku, stosunkowo niedługo po ukazaniu się książkowego „Szatana z siódmej klasy”. Reżyserii adaptacji podjął się Konrad Tom, który był też, razem z Eugeniuszem Bundą, autorem scenariusza. Tekst zaakceptować miał sam Makuszyński, ponoć pomagał też pisać dialogi – konsultowana również była z nim obsada. A ta była znakomita: Mieczysława Ćwiklińska, Renata Radojewska, Józef Orwid, Jan Kurnakowicz, Wiktor Biegański, Tadeusz Frenkiel. Parę młodych bohaterów, Adasia Cisowskiego i Wandę Gąssowską, zagrać mieli Jerzy Kaliszewski i Wanda Bartówna – już nie debiutanci, ale po raz pierwszy w głównych rolach, które mogłyby się stać przepustką do wielkiej kariery. Ekipę filmu uzupełniali znakomici fachowcy, jak operator Seweryn Steinwurzel czy kompozytor Henryk Wars, a producentem była wytwórnia „As-Film”.

Produkcja cieszyła się dużym zainteresowaniem prasy – pierwsze wzmianki o planowanej adaptacji powieści Makuszyńskiego pojawiły się w styczniu 1939 roku – bo też film był wyjątkowy jako właściwie pierwszy w Polsce realizowany z myślą o młodej widowni. Na dodatek na podstawie literackiego bestsellera, co już wróżyło frekwencyjny sukces, zwłaszcza, że i nazwisko Konrada Toma, choćby jako współtwórcy niedawnej przebojowej „Zapomnianej melodii” (1938) – było marką samą w sobie. „Nowy film będzie hymnem na cześć młodości, słońca i pogody. Okraszony serdecznym sentymentem i niezawodnym humorem Makuszyńskiego ma być miłym odprężeniem po ponurych dramatach, panoszących się na naszych ekranach” – pisały „Wiadomości Filmowe” w maju. Pod koniec czerwca rozpoczęto trwające kilka tygodni zdjęcia plenerowe w Zegrzynku (tu m.in. nakręcono scenę nocnej burzy na rzece z użyciem zdjęć trikowych), a po ich ukończeniu, na początku sierpnia ekipa miała przenieść się do atelier. „Jest to film, który pod każdym względem zapowiada się imponująco” – anonsowały w lipcu „Wiadomości Filmowe”. Premiera miała się odbyć jesienią w kinie Stylowy, ale z powodu wybuchu wojny do niej nie doszło, sam zaś film pozostał nieukończony. Co prawda wdowa po pisarzu, Janina Makuszyńska, w wywiadzie z 1963 roku mówiła o pokazie gotowego „Szatana z 7-ej klasy”, na jaki jeszcze przed wrześniem zaproszono ją z mężem, ale – nawet przy szybkim tempie przedwojennych produkcji – jest to mało prawdopodobne, choć być może pokazano im jakieś niezmontowane materiały robocze. Wojna przerwała prace produkcyjne, nie wiadomo, co stało się z nakręconymi materiałami – może istotnie, jak twierdziła Makuszyńska, po wkroczeniu Niemców wszystko spalono. Ostatecznie więc „Szatan z 7-ej klasy” – podobnie jak inne filmy, które miały być przebojami jesieni’39 w kinach, na czele z „Nad Niemnem” Wandy Jakubowskiej i Karola Szołowskiego czy „Sercem batiara” Michała Waszyńskiego – stał się częścią historii niebyłej polskiego kina.

Wanda Bartówna w powojennym kinie zaistniała tylko jedną, choć ważną rolą Heleny w „Ostatnim etapie” (1947) Wandy Jakubowskiej. Filmografia Jerzego Kaliszewskiego, złożona głównie z ról dalszego planu, była znacznie dłuższa, zagrał m.in. w „Godzinach nadziei” (1955) Jana Rybkowskiego, „Pasji” (1977) Stanisława Różewicza czy „Teście pilota Pirxa” (1978) Marka Piestraka oraz wielu spektaklach Teatru Telewizji.

2️⃣ Powieściowy „Szatan z siódmej klasy” do wybuchu wojny cieszył się wielkim powodzeniem, mierzonym ilością czterech kolejnych wydań od Gebethnera i Wolffa. Podczas okupacji Makuszyński zaczął pisać „Drugie wakacje Szatana” czyli kontynuację przygód Adasia Cisowskiego, gdzie bohater, już maturzysta, szuka porwanej dziewczynki, ale tekst pozostał nieukończony. Pierwsze powojenne wydanie „Szatana z siódmej klasy”, także nakładem Gebethnera i Wolffa (przez pierwsze lata po 1945 roku prywatne wydawnictwa mogły działać), z ilustracjami Stanisława Bobińskiego, ukazało się w 1946 roku, ale konieczne były zmiany, m.in. zamiana Wilna na Pułtusk i spolszczenie litewskich nazw. Na kolejne trzeba było czekać aż do 1958 roku: wydała je Nasza Księgarnia, autorem ilustracji był Zbigniew Piotrowski, kosztowało 20 zł. Makuszyński go nie doczekał: zmarły w 1953 roku pisarz ostatnie lata życia spędził bowiem jako artystyczny wygnaniec, autor zapomniany (czy raczej: skazany na zapomnienie), którego twórczość po 1949 roku w znacznej części trafiła na stalinowski indeks (a podczas wojny była też na nazistowskim) a same książki, także te dla młodych czytelników, szły na przemiał, ewentualnie stare wydania – także „Szatana…” – pozostawiono w bibliotekach do całkowitego zaczytania. Dla partyjnych literaturoznawców ów humorysta, „pisarz ze Słońcem w herbie”, którego bohaterowie nigdy nie byli źli, a co najwyżej nieszczęśliwi, nie promował pożądanych wartości i negował znaczenie walki klasowej. Jak pisał po jego śmierci jeden z krytyków: „Ów optymistyczny humor Makuszyńskiego był na ogół aprobatą współczesnej mu mieszczańskiej rzeczywistości. Nie należał Makuszyński do twórców usiłujących rewolucyjnie przekształcać tę rzeczywistość, a choćby nawet opornie przeciw niej protestować”.

Pośmiertna rehabilitacja przyszła z polityczną odwilżą: po 1955 roku pojawiły się reedycje przedwojennych utworów – bestsellerowej „Awantury o Basię” i właśnie „Szatana z siódmej klasy”, opublikowano też nowe, jak powstałe podczas wojny „Szaleństwa panny Ewy”. Twórczość Makuszyńskiego – choć nadal niektórzy zarzucali jej brak realizmu i nadmierny optymizm – zaczęła przeżywać swój prawdziwy renesans, czego efektem także adaptacje teatralne, radiowe i telewizyjne – m.in. w 1957 roku w Teatrze Polskiego Radia „Szatan z siódmej klasy” z Mieczysławem Gajdą (późniejszy filmowy Szot) w roli tytułowej, a rok później spektakl w reżyserii Michała Bogusławskiego w Teatrze Telewizji z Marianem Rurką – a wreszcie i filmowe zainicjowane „Awanturą o Basię” (1959) Marii Kaniewskiej.

3️⃣ „Szatan z 7-ej klasy” był drugą – po przebojowej „Awanturze o Basię” (1959) z uroczą Małgosią Piekarską w roli tytułowej – w dorobku Marii Kaniewskiej adaptacją powieści Kornela Makuszyńskiego, choć pomysł na nią zrodził się ponoć kilka lat wcześniej. Zielone światło – i „zamówienie społeczne” składane przez młodzież w listach – pojawiło się jednak po sukcesie pierwszej ekranizacji, mierzonym frekwencją w kinach czy międzynarodowymi filmowymi nagrodami (m.in. Brązowym Lwem na Międzynarodowym Festiwalu Filmów dla Dzieci i Młodzieży w Wenecji). Dla samej Kaniewskiej, aktorki charakterystycznej i pionierki polskiego dubbingu, to udane pierwsze artystyczne spotkanie z Makuszyńskim było szczególnie ważne, bo pozwoliło jej jako reżyserce niejako powtórnie zadebiutować i zrehabilitować się po debiucie filmowym, czyli sensacyjnym produkcyjniaku „Niedaleko Warszawy” (1954), słusznie nazwanym „łabędzim skrzekiem socrealizmu”, bo rzeczywiście zawierał wszystkie jego grzechy. Po „Awanturze o Basię” reżyserka dostała wiele listów od nastoletnich widzów z prośbą o adaptację książki o przygodach Adasia Cisowskiego. Postanowiła ją spełnić także po to, aby poprzez ten projekt polemizować z częścią krytyki, zdaniem której proza autora „Panny z mokrą głową” jest anachroniczna i nieatrakcyjna dla współczesnego, młodego odbiorcy, zatem – niewarta ekranizacji. „Wiem, że istnieje ogromne zapotrzebowanie na pozytywnego bohatera naszych czasów” – przekonywała, uważając, że postać roztropnego, inteligentnego Adasia Cisowskiego może być właśnie takim dobrym wzorem.

4️⃣ Scenarzyści filmowej adaptacji powieści – Maria Kaniewska i Roman Niewiarowicz (reżyser, dramaturg, scenarzysta i aktor teatralny, którego jedyną rolą filmową był „straszny wujcio” w „Awanturze…”) – stanęli przed koniecznością zmian. I o ile w przypadku „Awantury o Basię” trafnym pomysłem okazało się cofnięcie czasu i miejsca akcji z międzywojennej Warszawy do findesieclowego Krakowa, o tyle tutaj zastosowano zabieg odwrotny, czyli uwspółcześnienie całej historii: przeniesioną ją z lat 30. do przełomu 50. i 60., zamieniono podupadły prywatny szlachecki dworek na Wileńszczyźnie na odnawiany za publiczne pieniądze pałacyk na Mazowszu. A że wojna nie tylko zmieniła ustrój, granice, ale i system szkolny, to przez chwilę rozważano zmianę tytułu na „Awantura z szatanem” albo „Szatan”, bo o ile w latach 30. VII klasa była przedmaturalną, o tyle w dwie dekady później chodzili do niej nie 17 a 14-latkowie. Ostatecznie pozostawiono ten oryginalny, a wiek bohaterów zasygnalizowano tabliczką „X b” na drzwiach sali – w jednym z dialogów koledzy wyjaśniają też, że nazywają tak Adasia, bo jego piekielne detektywistyczne zdolności ujawniły się właśnie na tym etapie edukacji. W przeciwieństwie do książki nie mamy tutaj jednak przykładów tego diabelnego talentu, dzięki któremu np. rozwiązana została zagadka zaginionego pióra wiecznego czy rzekomo zdefraudowanych pieniędzy ze szkolnej kasy spółdzielczej. Scenariusz też, mocniej niż powieść, wpisuje się w konwencje zagadki kryminalnej.

Adaptatorzy oddali również hołd samemu Makuszyńskiemu w dialogu młodych bohaterów: Adaś nazywa Wandę „panną z mokrą głową”, a ona mówi o księżycu, którego ukradło dwóch. Pojawia się cytat z „Awantury o Basię” o uśmiechu będącym połową pocałunku, który pisarz miał wpisać do panieńskiego pamiętnika mamy Cisowskiego. Ten ukłon z pewnością spodobałby się Makuszyńskiemu, który często (także i w „Szatanie z siódmej klasy”) uprawiał autopromocję, wymieniając swoje nazwisko albo tytuły książek.

Mimo przeniesienia akcji do współczesności, modnych strojów (np. Wanda nosi rybaczki i chusteczkę à la Brigitte Bardot), zachowanie pary młodych bohaterów jest dosyć niedzisiejsze, by nie powiedzieć staroświeckie: nastolatkowie którzy w erze „ciź” i „kociaków” długo mówią sobie per pan/pani, a ich rozwijająca się pierwsza miłość w formie bardzo nieśmiała i fizycznie nader powściągliwa. Ta ich niewspółczesność wzbudziła zresztą wątpliwości członków Komisji Ocen Scenariuszy, która zebrała się 6 lutego 1960 roku – Kaniewska, powołując się na swoje 10-letnie doświadczenie nauczycielki akademickiej deklarowała: „Twierdzę, że z całą naszą młodzieżą nie jest tak źle i że nie jest tak cyniczna, jak się ogólnie mówi”. Dzisiaj ta niedzisiejszość – w którą wpisuje się także postać profesora Gąssowskiego (tużurek!) – pewna przedwojenna aura stanowi jeden z największych atutów „Szatana…”.

5️⃣ Kluczowa w adaptacji była trafna obsada pary głównych bohaterów – i, jak się okazało, najtrudniejsza. Zwłaszcza znalezienie ekranowej Wandy, która według Kaniewskiej miała być typem pensjonarki niepodobnej do współczesnych dziewcząt. I zobaczyła ją w 18-letniej studentce wrocławskiej polonistyki, Poli Raksie, której zdjęcia opublikowano w rubryce „Nasze gwiazdy” magazynu „Dookoła Świata” (przez lata obowiązywała wersja, że znalazła się na okładce tego pisma, ale biograf aktorki, Krzysztof Tomasik w swojej książce „Poli Raksy twarz” zweryfikował ją). Reżyserka zaprosiła ją na zdjęcia próbne, które ta wygrała, pokonując m.in. Elżbietę Czyżewską (niebawem obie staną się aktorkami pokoleniowymi, ekranowymi dziewczynami z tamtych lat). Reżyserka, pytana dlaczego wybrała Raksę, mówiła, że ona nikogo nie udawała, nie stylizowała się jak inne dziewczyny na Bardotkę czy inne gwiazdy, była sobą.

Niełatwe też były poszukiwania ekranowego Adasia, który ani nie mógł być amatorem, ani też wyglądać na więcej niż 17 lat. Kaniewska – wówczas już wykładowczyni Wydziału Aktorskiego łódzkiej szkoły filmowej (kochała pracę pedagogiczną) – przyglądała się więc zarówno młodym aktorom z pewnym już doświadczeniem, jak i świeżym absolwentom. Kilkunastu zaprosiła na zdjęcia próbne, by – nie bez pewnego zaskoczenia – znaleźć Adasia wśród swoich studentów (była opiekunką jego roku). Momentem objawienia i zobaczenia Szatana w 22-letnim Józefie Skwarku było przygotowywanie scen z, nomen omen, „Szczęśliwych dni”. Student dołączył więc do grupy wybrańców (m.in. Jerzego Nasierowskiego i Leonarda Pietraszaka), by ostatecznie zostać tym jedynym wybranym. Przed rozpoczęciem zdjęć w maju 1960 roku musiał nieco przybrać na wadze, rozjaśnić włosy (nad tym czuwał legendarny łódzki charakteryzator i specjalista od „perhydrolowania” Jan Dobracki) i rzucić palenie.

Oboje byli jednymi z aktorskich odkryć Marii Kaniewskiej (kolejnymi m.in. będzie Janusz Gajos), a sukces „Szatana z 7-ej klasy” zadecydował o ich dalszych losach: dla Józefa Skwarka sława i utożsamianie go z postacią Adasia, okazały się zbyt dużym ciężarem – ta filmowa rola pozostała jego pierwszą i jedyną główną. Dopiero po kilkudziesięciu latach pojawił się serialowych epizodach, a swoje życie zawodowe, jako aktor i reżyser, poświęcił teatrowi. Wśród ostatnich wystawianych przez niego spektakli była adaptacja… „Szatana z siódmej klasy”, którą wyreżyserował w łódzkim Teatrze Powszechnym (2003) i olsztyńskim Teatrze im. Stefana Jaracza (2006). Odszedł w 2022 roku.

Pola Raksa, choć w trakcie zdjęć powtarzała, że nie zamierza być aktorką i chce wrócić na polonistykę, namówiona przez Kaniewską zdała na Wydział Aktorski łódzkiej „Filmówki”. Jednocześnie kontynuowała karierę filmową, grając m.in. w „Rzeczywistości” (1960) Antoniego Bohdziewicza, „Ich dniu powszechnym” (1963) Aleksandra Ścibor-Rylskiego, „Rękopisie znalezionym w Saragossie” (1964) Wojciecha Jerzego Hasa i „Popiołach” (1965) Andrzeja Wajdy. Ze swoją odkrywczynią spotka się jeszcze raz jako „Panienka z okienka” (1964) w wyreżyserowanej przez nią adaptacji powieści Deotymy. W tym samym czasie zagra tytułową „Beatę” (1964), dziewczynę zdecydowanie już współczesną, zbuntowaną przeciw hipokryzji dorosłych. Ta rola sprawi, że młoda aktorka stanie się przedstawicielką pokolenia, jego głosem i twarzą. Dostawać będzie listy od utożsamiających się z Beatą nastolatek. Film, jako swoją drugą samodzielną fabułę, zrealizuje Anna Sokołowska, II reżyserka „Awantury o Basię” i „Szatana z 7-ej klasy”. Wszystkie te filmy powstały w Zespole Filmowym „Start” kierowanym przez Wandę Jakubowską, mentorkę Kaniewskiej, którą namówiła do zdawania na reżyserię.

6️⃣ W „Szatanie z 7-ej klasy” pojawia się – oczywiście nieprzypadkowo – „złodziejka serc” Małgosia Piekarska, czyli odtwórczyni tytułowej bohaterki „Awantury o Basię”, w rozbudowanej dla niej rólce siostry Adasia, bezimiennej w książce, ale tu noszącej, a jakże, imię Basia. Dodajmy, że w powieści lody Szatana zjadł jego mały brat Jan Nepomucen.

Na ekranie miał się też pojawić „straszny wujcio” z „Awantury…”, czyli Roman Niewiarowicz jako profesor Gąsowski i sama Maria Kaniewska w roli mamy Wandy, ale reżyserka uznała, że że taka prywata może zostać źle odebrana. Ostatecznie role te zagrali Stanisław Milski, jeden z mistrzów dalszego planu oraz rzadko pojawiająca się w kinie Krystyna Karkowska. Wśród ekranowych uczniów – nieodnotowanych w czołówce – późniejsi znani aktorzy, jak wspomniany już Leonard Pietraszak, Maciej Damięcki czy Jerzy Łapiński, a także reżyser Roman Załuski oraz Krzysztof Krawczyk, wówczas 14-letni, który trafił do filmu zapewne dzięki ojcu, znanemu piosenkarzowi.

7️⃣ Z ekranu nie pada nazwa miasta, w którym mieszka Adaś Cisowski, ale zagrał je Płock – już na początku filmu zobaczyć można jego znane miejsca, jak Dom Pod Trąbami, z którego rano wybiega bohater, czy Katedra. Z kolei filmowy pałac Żegotów to pałacyk w Łącku koło Płocka (tzw. pałac Fuhrmana), który rzeczywiście został odrestaurowany i przekazany Funduszowi Wczasów Pracowniczych jako jeden z ośrodków. Jego przygoda z kinem nie była jednorazowa: w 1967 roku nakręcono tutaj dwa odcinki serialu „Stawka większa niż życie”, a ponad dwie dekady później pałacowa kaplica stanowiła tło walki Wołodyjowskiego z Bohunem w „Ogniem i mieczem” (1999). Po roku 1989 stał się własnością prywatną.

8️⃣ „Szatan z 7-ej klasy” wylansował – jako jeden z pierwszych polskich filmów powojennych – muzyczny przebój, znaną i śpiewaną do dziś (zwłaszcza na początku wakacji) piosenkę „Lato, lato” z muzyką Witolda Krzemińskiego i słowami Ludwika Jerzego Kerna. I to pomysłowo wykorzystywaną na ekranie, bo przewija się od początku – męski chór śpiewa ją w trakcie wyświetlania czołówki, potem to wykonanie przechodzi płynnie w gitarową wersję graną przez jednego z uczniów – do końca, w różnych wersjach. Jedna z nich – nadawana przez radio piosenka śpiewana przez Halinę Kunicką – pomaga zresztą Adasiowi w rozwikłaniu szyfru listu francuskiego oficera: słynny refren z „canto, cantare” nasuwa słuszne skojarzenie z jedną z Pieśni „Piekła” Dantego.

„Lato, lato” po raz pierwszy miało być zaśpiewane – ponoć bez tremy – przez Polę Raksę i Józefa Skwarka w telewizyjnym programie „Klaps” prezentującym nowinki z łódzkiej wytwórni filmowej. W tym samym odcinku wystąpiły zresztą ówczesne studentki łódzkiej szkoły filmowej – Agnieszka Osiecka (wydział reżyserii) i Zofia Nasierowska (wydział operatorski).

9️⃣ „Szatan z 7-ej klasy” wszedł na ekrany 25 listopada 1960 roku po uroczystej premierze w warszawskim kinie „Moskwa” – jako dodatek filmowy przed nim wyświetlany był wyprodukowany przez Wytwórnię Filmów Oświatowych film Włodzimierza Puchalskiego „Wyspa piór i puchu” („Ciekawy reportaż z polskiej wyprawy polarnej. Pokazuje faunę Spitsbergenu”).

Ekranizacja nie wzbudziła entuzjazmu krytyki: w popularnej rubryce „9 gniewnych ludzi” czasopisma „Film” otrzymała średnią 3,0 (w skali od 6/znakomity do 1/zły), czyli uznana za obraz przeciętny, choć np. Leon Bukowiecki (jako jedyny) ocenił ją na 5, za to trzech innych recenzentów – Bolesław Michałek, Zbigniew Pitera i Jerzy Płażewski – wystawiło tylko 2. Były jednak głosy bardzo pochlebne, jak pochwały krytyka „Expressu Wieczornego”, Bohdana Węsierskiego („Wartka akcja przeprowadzona w szybkim tempie, potoczyste dialogi, okraszone ciepłym humorem, melodyjna piosenka »Canto-cantare«, którą warto zapamiętać i śpiewać – oraz pełna swobody i szczerości urocza para młodych bohaterów – oto główne zalety ekranowego »Szatana z 7 klasy«. Jak pragnę absolutnego zniesienia matematyki i klasówek – przysięgam Wam, że warto zobaczyć ten film.”), ale w prasie branżowej film Kaniewskiej potraktowano ostrzej. W ten trend wpisywała się krótka recenzja Stanisława Janickiego w „Filmie” (1960/49), zatytułowana krótko i znacząco „Bez wdzięku i lekkości”, w której autor uznał za błąd uwspółcześnienie adaptacji, wytknął – anachroniczny jego zdaniem – portret pary głównych bohaterów i skrytykował odtwórców ich ról: „Debiutujący tu Józef Skwark, a szczególnie Pola Raksa, nie zdołali mnie przekonać o swym talencie aktorskim – i tak, jak w całym filmie, zabrakło również w ich grze młodzieńczego wdzięku i lekkości”. Jego akcja wywołała emocjonalną reakcję młodych widzów, których głosy opublikowano w zamykającym rok 1960 numerze 52. I tak chłopak podpisany jako Roztargniony Jurek – z pewną nonszalancją wobec ortografii i stylistyki – wyznał: „Szanowny Panie Redaktorze Stanisławie Janicki! Jestem wzburzony o pańskiej opinii »Szatana«. Nie wiem, jakie panu się filmy podobają. Jestem wzburzony i pełen nienawiści do pana…Jest pan »straszny«, jeżeli się pan wyraża, że nie byli osadzeni sympatyczni aktorzy. Nie słyszałem jeszcze takiego redaktora. Musi pan wiedzieć, że jak się dowiedziałem o zdaniu pana na temat tego filmu, nie mogłem spokojnie odrobić lekcji. Pan mnie bardzo zdenerwował. Coś podobnego. Film jest śliczny, przecódny…” Wtórowała mu Urszula Modrzyńska (nie mylić z aktorką): „Gra młodego aktora, Józefa Skwarka, proszę pana była doskonała, znakomita, śliczna. Grał z wielkim poświęceniem i umiał się wczuć w rolę. Kapitalny panie redaktorze, jest film »Szatan«. Muszę się z panem sprzeciwić, chociaż jestem młoda…”. Sprzeciwiała się też – w jeszcze ostrzejszym tonie – grupa podpisana jako chłopcy i dziewczęta z Warszawy: „Nie zgadzamy się z pańskim zdaniem na temat tego filmu absolutnie. Absurd jest to, co pan napisał. Młodzież właśnie takich filmów szuka…Pierwszy film po »Krzyżakach« to właśnie »Szatan«. Każdy, kto wychodził z kina, był roześmiany, rozpromieniony, wesoły i zakochany. Nie wiemy, czego pan chce od tego filmu. Nicpoń z pana…Jesteśmy oburzeni, wzruszeni i cali w nerwach. Nie wiemy, jakie filmy się panu podobają. Wskazuje na to, że jest pan »zacofanym« człowiekiem.. Wszystkie filmy były chałowe polskie…W filmie tym (»Szatanie« - przyp. red.) jest WSZYSTKO. W imieniu całej młodzieży dziękujemy reż. Marii Kaniewskiej za ten film”. Opublikowano też – niepozbawioną pewnego protekcjonalnego (z nutą ironii) tonu – odpowiedź Stanisława Janickiego: „Moi Drodzy! Jesteście STRASZNIE mili, że napisaliście i to szczerze. Wprawdzie byliście tak CALI W NERWACH, że kilka błędów ortograficznych i stylistycznych przedostało się do Waszych sympatycznych listów, ale to przecież drobiazg, czyż nie? Będę Wam bardzo wdzięczny za opinie o recenzjach z innych – nie tylko ŚLICZNYCH i CUDNYCH – filmów. Wasz Stanisław Janicki”.

🔟 „Szatan z 7-klasy”, choć nie podbił dorosłej krytyki, to zdobył serca młod(sz)ych widzów, stając się, jak wcześniej „Awantura o Basię”, przebojem kasowym. Spopularyzował wśród dzieci powiedzonko „O cie Florek!” i przeszukiwanie dziupli w drzewach, a w poczytnej „Filipince”, w rubryce z wykrojami „Zrób to sam”, pojawił się wzór sportowej koszuli Adasia. Popularność i chęć wzorowania się młodych widzów na bohaterach filmu Kaniewskiej odbije się też po latach echem w „Autobiografii” Perfectu i słynnej frazie „za jej Poli Raksy twarz każdy by się zabić dał”.

Wzmocnił też zainteresowanie twórczością Makuszyńskiego: niebawem powstała adaptacja „O dwóch takich, co ukradli księżyc” (1962) w reżyserii Jana Batorego, która z powodu – wówczas nastoletnich – odtwórców tytułowych ról przeszła do historii raczej z powodów pozaartystycznych. Regularnie pojawiały się reedycje, adaptacje sceniczne czy radiowe, np. w 1976 roku kilkuczęściowe słuchowisko „Szatan z siódmej klasy” w adaptacji Anny Lisowskiej-Niepokólczyckiej i reżyserii Zdzisława Dąbrowskiego, z Krzysztofem Kolbergerem i Stanisławą Celińską w rolach głównych. Samo kino do Makuszyńskiego wróciło na dobre w latach 80., głównie za sprawą Kazimierza Tarnasa, który (w wersji kinowej i serialowej) nakręcił „Szaleństwa panny Ewy” (1984), a potem „Pannę z mokrą głową” (1994), „Awanturę o Basię” (1995) i „Szatana z siódmej klasy” (2006). W dwóch ostatnich wystąpiła (jako babcia Tańska i gospodyni księdza) – niejako w sposób symboliczny przekazując pałeczkę młodszemu koledze – Maria Kaniewska, wówczas już prawdziwa klasyczka kina dla dzieci i młodzieży. Po „Szatanie…” kontynuowała twórczość w tym nurcie, realizując wspomnianą „Panienkę z okienka” (1964), „Pierścień księżnej Anny” (1970) i musicalowe „Zaczarowane podwórko” (1974), choć robiła też filmy dla dorosłych.

Osadzony w przedwojennych realiach, korzystający z konwencji kina musicalowego „Szatan z siódmej klasy” Tarnasa miał swoją premierę już po śmierci 94-letniej reżyserki w 2005 roku – i nie osiągnął takiego statusu i popularności jak pierwsza adaptacja.

Tekst: Katarzyna Wajda

Autor plakatu: Jerzy Flisak / GAPLA

90-lat temu, podróżując ze Świdra do Warszawy,  zmarł z powodu niewydolności serca Leon Forbert - fotograf, producent fi...
21/07/2024

90-lat temu, podróżując ze Świdra do Warszawy, zmarł z powodu niewydolności serca Leon Forbert - fotograf, producent filmowy, reżyser i projektant dekoracji filmowych, założyciel studia filmowego Leo-Film.

Mało kto wie, że urodził się w Płocku, w 1881 roku jako syn Jehudy Lejba i jego pierwszej żony Liby Rojzy, z domu Majerkiewicz.

Jego rodzina początkowo mieszkała we Włocławku, ale w 1879 roku przenieśli się do Płocka, prawdopodobnie widząc więcej możliwości rozwoju kulturalnego. Mieszkali w kamienicy przy Szerokiej 1. Jako młody człowiek Forbert podróżował po Europie i Ameryce, gdzie szkolił się i pracował, między innymi jako fotograf. Wyjechał do USA w 1904 roku, a po powrocie do Polski w 1906 roku założył w Warszawie atelier "Leo Forbert" przy Nowym Świecie 39. Forbert szybko postanowił połączyć swoje zainteresowanie fotografią z nowym wynalazkiem - kinem.

Więcej na: https://filmowyplock.pl/?page_id=13272

106 lat temu urodził się w Płocku Czesław Kubiak znany jako Stanisław Igar - aktor, reżyser, pedagog.  Zagrał wiele, bar...
16/07/2024

106 lat temu urodził się w Płocku Czesław Kubiak znany jako Stanisław Igar - aktor, reżyser, pedagog.

Zagrał wiele, bardziej i mniej znaczących, ról w polskim kinie; u W. Marczewskiego, B. Sass, J. Kawalerowicza czy G. Lasoty. Jedną z największych była rola Grünspana w „Ziemi obiecanej” w reż. Andrzeja Wajdy (premiera 21 maja 1978). Po latach wrócił do Płocka, aby zagrać w debiucie kinowym K. Kieślowskiego BLIZNA.

Więcej o: https://filmowyplock.pl/?page_id=13795

Nie o kinach ale o filmach, które w Płocku powstawały 👇👌
08/10/2022

Nie o kinach ale o filmach, które w Płocku powstawały 👇👌

Zapraszamy na premierę czwartego, tym razem filmowego odcinka „Pewnej Formy Kultury” - wielowymiarowego talk show realizowanego w Płockim Ośrodku Kultury i S...

11/09/2022

🤔 Czy wiecie że... tylko w jednym filmie zrealizowanym w peerelu w naszym mieście, Płock wystąpił pod własnym imieniem. A było tych filmów (fabuł i seriali) ponad 20. W filmie Kluby był miejscowością o nazwie Kamienicą, u Kieślowskiego - Oleckiem, a u Barei... Kto z Was pamięta?
Poniżej jedna z kluczowych lokacji w filmie. Ratusz, który w 1961 był siedzibą Rady Narodowej, a w filmie pełnił zupełnie inną funkcję. Pamiętacie jaką?
🎬 Podobne zagadki, ciekawe lokacje, historie około filmowe znajdą się na naszej geo-ścieżce, o ile ODDACIE NA NIĄ GŁOS, do czego gorąco zachęcamy. Możecie to zrobić do 19 WRZEŚNIA. Zarówno przez Internet jak i w specjalnych punktach. Szczegóły na:
Głosuj na BOP nr 54 - Filmowy Płock - geo-ścieżka !!!


---
fragment filmu DOTKNIĘCIE NOCY | realizacja: od maja 1961 | premiera: 11 stycznia 1962 | reżyseria: Stanisław Bareja, Aleksander Ścibor-Rylski (II reżyser) | scenariusz: Aleksander Ścibor-Rylski |
zdjęcia: Jan Janczewski | muzyka: Adam Walaciński | produkcja: ZF Rytm (prezentowana treść ma charakter edukacyjny)

14/06/2022

Zapraszamy na bezpłatne warsztaty Filmowe w Kino za Rogiem Płock, prowadzone przez Alek Pietrzak i Mateusz Pastewka już w najbliższy weekend 17 - 19. czerwca
- jest to przedsmak tego, co czeka Was na Festiwalu w sierpniu!


Więcej o warsztatach i zapisach:
https://www.facebook.com/events/1494843380972312

Adres

Jakubowskiego 10
Płock
09-402

Telefon

+48604493918

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy KINA płockie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do KINA płockie:

Udostępnij

Kategoria